Piękno
Ciche brzozy na brzegu,
odbicie w pulsujących liściach.
Znana odległość zanika.
Słońce zstępuje w dół zbocza.
Lwica ofiarowuje ostatni taniec
swojemu młodemu łupowi.
Która strona będzie stroną zwycięstwa?
Wahadło odpoczywa.
Z orbity niewinności
machają zakonnice.
Jadą na rolkach w swojej naiwności,
zbaczając z drogi przechodniów.
Ostatnie modowe granice kosmosu.
Stoisz na schodach, ubrany w dziwny sposób,
w getry i buty przypominające łódki.
Podwinięte nogawki dobrze komponują się
z brzmieniem twojego głosu.
Zmienię twoje imię,
płeć, przypadek i liczbę.
Piękno.
Sączysz mnie przez zwężone powieki.
